Właściciel rozbitego McLarena ma kolejne problemy. Szuka rzeczoznawcy, który wyceni mu szkody

Informacja o wypadku wartego fortunę McLarena błyskawicznie obiegła cały kraj. Pikanterii całej sytuacji dodał fakt, że samochód bez pozwolenia wziął sobie współpracownik właściciela, a auto nie było zarejestrowane ani ubezpieczone. Teraz jest problem ze znalezieniem rzeczoznawcy, który ma doświadczenie w wycenie tak drogich samochodów.

Sam fakt obecności samochodu McLaren na polskich drogach wzbudza spore zainteresowanie, a wypadek z jego udziałem to prawdziwa sensacja. Historią kolizji modelu 650S Spider, należącego do właściciela prawdopodobnie najbardziej popularnego komisu samochodowego w kraju, żył cały motoryzacyjny światek w Polsce.

Jak się dowiedzieliśmy od właściciela, kierowca, który rozbił McLarena kilka dni temu, do tej pory dochodzi do siebie w szpitalu.

Rozbite auto natomiast generuje kolejne problemy. Znaleźli się bowiem chętni na zakup rozbitego wozu, jednak nie do końca wiadomo jak wycenić rozbitego McLarena. Z powierzchownych oględzin wynika, że naprawa może kosztować nawet kilkaset tysięcy złotych.

Tuż przed wypadkiem samochód był wystawiony na sprzedaż za 675 tysięcy złotych netto, ale ta cena nie obejmowała opłat takich jak podatek VAT i akcyza, która w tym przypadku wynosi 18,6 proc. wartości auta. Po wszystkich opłatach, samochód był warty około miliona złotych. W tym momencie nieopłacona akcyza i VAT to zalety, ponieważ brak opłat ułatwi sprzedaż auta zagranicznemu klientowi.

Z relacji właściciela auta wynika, że tuż przed wypadkiem samochodem poważnie zainteresowany był klient ze Szwecji, z którym była uzgodniona cena 189 tysięcy Euro (czyli około 790 tysięcy zł brutto).

Natomiast ubezpieczenie chroniące firmę nie obejmuje sytuacji, w której auto zostanie uszkodzone poza jej terenem.

Od zainteresowanych zakupem uszkodzonego auta padają propozycje, żeby właściciel zgodził się sprzedać rozbity wóz za np. 150 tysięcy złotych, ale na ten moment nie ma jeszcze wyceny kosztów naprawy. I tu pojawia się problem, ponieważ poszukiwany jest rzeczoznawca, który rzetelnie wyceni wrak. Najlepiej zrobi to ktoś, kto ma doświadczenie w oględzinach tak drogiego pojazdu, a w Polsce takich ludzi jest jak na lekarstwo.

W przypadku każdego innego auta, w uproszczeniu procedura jest taka, że niezależny rzeczoznawca z uprawnieniami dokładnie ogląda i dokumentuje uszkodzenia i z katalogu części bierze ceny poszczególnych elementów. Jeśli w wyniku kolizji uszkodzone są elementy takie jak błotnik, zderzak i lampa, to sumuje ich cenę katalogową dodając koszty ich montażu.

Jeśli natomiast cena części i ich wymiany przekracza wartość rynkową pojazdu, to orzekana jest szkoda całkowita.

Jednak w przypadku tego auta, katalog części nie jest powszechnie dostępny, więc trzeba znaleźć kogoś, kto podejmie się wyceny, a dodatkowo jest biegłym sądowym w dziedzinie szkód komunikacyjnych.

Autor: 
Jakub Tujaka
Źródło: 

moto.wp.pl

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.