Niemieccy producenci samochodów to oszuści!

Niemieccy producenci samochodów są podejrzewani o działanie w ramach nielegalnego kartelu ustalającego ceny samochodów. Proceder ten miał się rozpocząć już na początku lat 90. XX w.

Niemiecki tygodnik Der Spiegel poinformował w piątek (21 lipca) o tym, że producenci samochodów takich marek, jak: Volkswagen, Audi, Porsche, BMW oraz Daimler potajemnie współpracowali ze sobą w kwestiach dot. rozwoju rynku samochodowego, konstrukcji i logistyki samochodów – a zwłaszcza spełnienia coraz trudniejszych kryteriów emisji spalin w pojazdach z silnikami wysokoprężnymi. Jak donosi tygodnik, może upłynąć jeszcze sporo czasu, zanim poznamy szczegóły tej współpracy.

Matthias Wissmann, prezes Niemieckiego Stowarzyszenia Przemysłu Samochodowego, powiedział w poniedziałek (24 lipca), że przemysł ma „obowiązek”, by dbać o swoją dobrą reputację. Dodał także, że branża samochodowa „musi być bardziej krytyczna wobec siebie”.

Zarówno władze Brukseli, jak i Niemiec potwierdzają, że otrzymali informację o możliwym kartelu między firmami.

Reakcja KE

W chwili obecnej Komisja Europejska prowadzi czynności mające na celu wyjaśnić całą sprawę i nie chce odnosić się do spekulacji mediów. Rzecznik Komisji Europejskiej odmówił Margaritis Schinasodpowiedzi na pytanie, kiedy KE rozpoczęła śledztwo w tej sprawie. Schinas podkreślił natomiast, że Komisja zadba o to, by wszystkie elementy tej sprawy zostały dogłębnie wyjaśnione.

Niemiecki rynek motoryzacyjny posiada silną grupę wpływu w Brukseli. Dieter Zetsche, prezes zarządu Daimlera, pełni obecnie funkcję drugiego prezesa ACEA – głównej grupy lobbingowej branży motoryzacyjnej na poziomie UE. Kadencja Zetschego upływa pod koniec 2017 r.

Prawdopodobnie to Volkswagen był pierwszą firmą, która przekazała niemieckim władzom informacje nt. zmowy między pięcioma firmami – poinformował tygodnik Der Spiegel. Daimler, do którego należy Mercedes-Benz również miał współpracować z władzami. W sprawach tego typu, firmy, które jako pierwsze powiadomiły organy ścigania są często traktowane łagodniej, nawet jeżeli same brały udział w danym procederze.

Kolejna afera Volkswagena?

Warto podkreślić, że Volkswagen jest już zamieszany w inną aferę, która wybuchła w 2015 r., a nazywana jest również jako „afera dieselgate”. Dotyczy ona fałszowania testów emisji spalin. To zachowanie kosztowało firmę dziesiątki miliardów euro.

Jeśli informacje się potwierdzą, to stawia to w bardzo złym świetle jedną z największych niemieckich firm. Zmowa cenowa Volkswagena i pozostałych czterech firm dotknęła bowiem zarówno kupujących pojazdy, jak i innych przedsiębiorców w branży motoryzacyjnej.

Wysokie kary

W teorii maksymalna grzywna Komisji Europejskiej lub niemieckiego Federalnego Urzędu ds. Kartelimoże sięgać 10 proc. przychodów firmy. Ze wstępnych szacunków opartych na sprzedaży w 2016 r. wynika, że dla pięciu firm kwota ta może łącznie wynieść blisko 50 mld euro. Dodatkowo, klienci mogą wnosić swoje indywidualne roszczenia wobec każdej z firm.

Volkswagen nie odniósł na razie się do oskarżeń. Wiadomo tylko, że rada nadzorcza firmy ma się spotkać w środę (25 lipca). Daimler z kolei tłumaczy się, że stosuje zasady, które mają gwarantować zgodność postępowania firmy z prawem konkurencji. BMW zaprzecza zarzutom tworzenia kartelu, a także dodaje, że nie ingerował w konstrukcję swoich samochodów tak, aby manipulować wynikami emisji spalin.

„Jeśli okaże się to prawdą, to straty można liczyć w dziesiątkach miliardów dolarów dla każdego producenta” – powiedział agencji AFP Frank Schwope z banku Nord/LB. Z kolei Profesor Stefan Bratzel z Centrum Zarządzania Motoryzacyjnego podkreślił, że zawiązywanie tego typu porozumień prowadzi do „załamania wiarygodności niemieckiej branży motoryzacyjnej”.

Reakcja partii

Wielkimi krokami zbliżają się jesienne wybory, więc liderzy głównych partii także zabrali głos w sprawie potencjalnego kartelu. Volker Kauder, przewodniczący grupy parlamentarnej CDU/CSU w Bundestagu, zaznaczył, że producenci samochodów muszą „wyczyścić pokład”. Dodał, że „musimy wyraźnie zaznaczyć, że sprawiedliwość i prawo obejmują też przemysł motoryzacyjny”.

Natomiast socjaldemokratyczny kandydat na kanclerza Martin Schulz przestrzegł, że jeśli zarzuty okażą się prawdziwe „byłoby to gigantyczne oszustwo klientów, z których dużą część stanowią małe i średnie przedsiębiorstwa”.

Autor: 
---alliancedpa
Źródło: 

euractix

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.